Advertisement

Jak montować filmy to… na smartfonie

Advertisement

Jeszcze kilkanaście lat temu mój domowy komputer miał duże problemy z płynną obsługą kilku zakładek otwartych w przeglądarce. Jednordzeniowy procesor dławił sie nawałem pracy. Owszem, dało się na nim zrobić bardziej skomplikowane zadania. Czasami. Montaż prostych filmów generalnie był możliwy (o ile nie został przerwany komunikatem o braku pamięci RAM), ale proces twórczy pokazywał jasno, że moc ówczesnych procesorów była nikła, a renderowanie mogło ciągnąć się w nieskończoność.

Dziś zmieniło się sporo. W naszych domach królują komputery z wielordzeniowymi procesorami, wyposażone w kilkanaście gigabajtów RAM. Produkcja wideo w warunkach domowych nawet w rozdzielczości UHD to dziś przyjemność. Nie ma większego problemu z montażem wideo nawet na laptopie ze średniego segmentu.

Ale. Wszystko to można zrobić na smartfonie. 

Nagrywam, montuję, renderuję i po chwili publikuję w internecie – to wszystko na jednym, miniaturowym narzędziu. Postęp w takich zastosowaniach jest widoczny jak nigdzie indziej.

Oczywiście nagrywać i edytować wideo na smartfonie można było już kilka lat temu. Narzędzia do montażu były jednak uroczo prymitywne, a możliwość eksportu gotowego materiału do HD 720p stanowiło szczyt ich możliwości. Z tego słyszałem (bo sam iPhona nie posiadałem i nie posiadam) użytkownicy iOS byli w lepszej sytuacji, bowiem aplikacje do montażu były tam znacznie bardziej zaawansowane.

A dziś?

Użytkownicy Andka dziś nie mają się już czego wstydzić, czego najlepszym przykładem jest CyberLink PowerDirector Android. Zaskakujący dobry program do montażu wideo, który potrafi wyeksportować wideo nawet w rozdzielczości 4K / UHD. 

Firma CyberLink znana jest przede wszystkim z “dużej” wersji PowerDirectora na PC, który to jest całkiem zacnym programem. W portfolio producenta znajdują się też inne znane programy, jak choćby PowerDVD, ale dziś rzucimy okiem na mobilną (Android i Windows) wersję PowerDirectora.

CyberLink PowerDirector Android
Efekt PiP w PowerDirector Android

Demo PowerDirectora na Androida może pobrać każdy za darmo. Darmowa wersja ma oczywiście ograniczenia – np. brak możliwości renderowania w rozdzielczościach FHD i wyższych, brak możliwości dodania drugiej ścieżki wideo, czy znak wodny oraz reklamy. Wydatek rzędu 28 zł pozwala cieszyć się pełną wersją. Wewnątrz znajdziemy dodatkowe płatności, jak choćby pakiety efektów specjalnych, ale zawartość podstawowa jest spora i na początek w zupełności wystarczająca.

Co potrafi PowerDirector Android?

  • Do głównej ścieżki wideo możemy dodawać filtry (fx). Jest ich kilkanaście, więc jest z czego przebierać. W razie czego możemy dokupić kolejne pakiety efektów.
  • Do naszej dyspozycji pozostawiono możliwość montażu na dwóch ścieżkach. Na drugiej możemy umieszczać tekst, obrazki, naklejki (stickers), dźwięk oraz wideo do efektu PiP (Picter in Picture). Zaznaczyć należy, że opcja PiP jest niedostępna, jeśli na głównej ścieżce znajduje się wideo w rozdzielczości QHD (2560 x 1440)  lub UHD (3840 x 2160). Trochę szkoda.
  • W przypadku tekstu możemy wybrać zarówno efekt pojawiania się, jak i czcionkę

  • Możemy dodawać zarówno muzykę zapisaną na smartfonie, w chmurze (np. Google Drive), jak i dograć samemu audio za pomocą mikrofonu wbudowanego w smartfona
  • Pomiędzy materiałami wideo na głównej ścieżce możemy oczywiście dodawać animowane przejścia – od zwykłego przenikania po bardziej efekciarskie motywy
  • Po kliknięciu na dany element filmu możemy go edytować – przycinać, ustawiać przenikanie, duplikować, obracać, czy określać czas trwania. W przypadku wideo dochodzą jeszcze filtry, rozwiązane w podobny sposób jak w Instagramie, jak i regulacja jasności, kontrastu, nasycenia, czy temperatury barw

Obsługa na ekranie dotykowym jest prosta i przyjemna. Nie trzeba doszukiwać się opcji, bo wszystko zostało dobrze przemyślane. Nie wiem niestety jak aplikacja działa w przypadku słabszych smartfonów, ale nie ma żadnych powodów do narzekania jeśli chodzi o szybkość działania na Samsung Galaxy S7 Edge. Owszem – przy zaawansowanych efektach (np. przenikania dwóch klipów) podgląd potrafi na chwilę “chrupnąć”, ale nie jest to coś, o co warto kruszyć kopie. Z poziomu aplikacji możemy od razu umieścić wyrenderowany film na YouTube czy Facebooka.

Test renderowania UHD

1-minutowy film w rozdzielczości UHD z nałożonym efektem specjalnym, filtrem oraz poprawionym kontrastem renderował się na Samsung Galaxy S7 Edge (z włączoną opcją oszczędzania energii) przez 5,5 minuty. Plik źródłowy zajmował 349 MB (bitrate 48 Mb/s), natomiast plik wynikowy 362 MB (bitrate 49 Mb/s). Naprawdę nieźle! Filmy UHD można renderować w 24 lub 30 klatkach na sekundę, natomiast Full HD do 60 klatek na sekundę. Oczywiście można również renderować do HD 720p, a nawet SD, ale brak tu opcji renderowania do QHD (chociaż program przyjmuje filmy w takiej rozdzielczości).

Czego tu brakuje?

Brakuje PiP choćby w rozdzielczości QHD. Mocne smartfony nie powinny mieć z tym żadnego kłopotu. Możliwość eksportu do QHD również byłaby mile widziana.

Efekty końcowe?

Lada dzień wybieram się na całkiem interesującą konferencję, na której ponoć mają być jakieś nowe karty graficzne i potężne procesory (oczywiście nic nie mogę na ten temat napisać, a wy udawajcie, że nie wiecie o co chodzi ;-), z której to postaram się przygotować materiał wideo w całości nagrany i zmontowany za pomocą smartfona.

Jeśli znacie inne ciekawe programy do montażu wideo na smartfonach, podzielcie się tym w komentarzach.

Dziękuję odwiedzili ten post Jak montować filmy to… na smartfonie. Mam nadzieję, że to jest pomocne dla Ciebie

Source link